Ile kosztuje strona internetowa dla firmy. Co składa się na wycenę
Ile kosztuje strona internetowa dla firmy? Zobacz, co wpływa na wycenę, jak porównać zakres ofert i o co zapytać wykonawcę przed podpisaniem umowy na stronę.

Właściciel gabinetu stomatologicznego zebrał trzy oferty na tę samą stronę. Najdroższa była wielokrotnie wyższa od najtańszej, choć wszystkie dotyczyły serwisu o podobnej liczbie podstron. Żadna z nich nie musiała być błędna.
To najczęstsza sytuacja, w jakiej trafia do nas przedsiębiorca szukający wykonawcy. Rozpiętość ofert jest tak duża, że podważa sens porównywania, a najczęstsza odpowiedź na pytanie o cenę - „to zależy” - jest prawdziwa i całkowicie bezużyteczna.
Zależy jednak od rzeczy policzalnych. Cena strony firmowej rozkłada się na kilka pozycji, z których każdą da się nazwać, wycenić i porównać między ofertami. Kiedy rozbije się wycenę na te pozycje, różnica pięciokrotna zwykle przestaje być zagadką: jedna oferta zawiera napisanie treści i sesję zdjęciową, druga zakłada, że klient dostarczy wszystko gotowe.
W tym tekście rozkładamy wycenę na czynniki pierwsze. Pokazujemy, które pozycje podnoszą koszt, które nie powinny go podnosić, jakie pytania zadać wykonawcy przed podpisaniem umowy i w jakich sytuacjach nowa strona w ogóle nie jest odpowiedzią na problem firmy. Teza brzmi: cena strony to funkcja trzech zmiennych - liczby widoków, tego, kto tworzy treść, i tego, kto ponosi ryzyko po wdrożeniu. Reszta pozycji w wycenie jest ich pochodną.
Nie podajemy tu rynkowych stawek ani gotowych widełek. Zależą one od zakresu, technologii i sposobu pracy wykonawcy, dlatego użyteczniejsze będzie pokazanie, które elementy porównać przed wyborem oferty.
Skąd bierze się rozpiętość na rynku
Strona internetowa nie jest jednym produktem. Pod tą samą nazwą sprzedaje się co najmniej cztery różne rzeczy, między którymi zachodzi taka relacja jak między garniturem z sieciówki a szytym na miarę.
Szablon z drobnymi zmianami. Gotowy motyw, podmiana kolorów, logo i tekstów. Kilka dni pracy. To zwykle najniższa kategoria kosztowa. Ma sens dla firmy jednoosobowej, która potrzebuje prostego adresu w sieci i nie planuje rozbudowanych funkcji.
Projekt indywidualny na znanym systemie. Własny układ, ale zbudowany na sprawdzonych komponentach, najczęściej na WordPressie. Kilka tygodni pracy, projekt graficzny, teksty i wdrożenie. Koszt jest wyraźnie wyższy niż przy gotowym motywie, szczególnie gdy treści powstają od zera.
Serwis z funkcjami. Rezerwacje, kalkulator, panel klienta, integracje z systemami, które firma już ma. Cena zaczyna się tam, gdzie kończy się poprzedni przedział, i rośnie z każdą integracją.
Sklep internetowy. Osobna kategoria, bo doliczają się procesy: płatności, wysyłki, zwroty, integracja z magazynem i księgowością. Sklep nigdy nie kosztuje tyle co strona z tą samą liczbą podstron.
Rozpiętość wynika też z tego, kto wykonuje pracę. Freelancer bez zaplecza wycenia inaczej niż studio z projektantem, copywriterem i osobą odpowiedzialną za wdrożenie. Nie jest to prosta relacja „drożej znaczy lepiej”, ale jest to wymierna różnica w tym, ile ryzyka po stronie klienta zostaje przejęte przez wykonawcę.
Osobno stoi kwestia, o której na rynku mówi się niechętnie: część wycen zawiera bufor na chaos po stronie klienta. Wykonawca, który trzy razy przerabiał projekt, bo materiały spływały miesiącami i decyzje zmieniały się co tydzień, wlicza to doświadczenie w kolejne oferty. Firma, która przychodzi z gotowymi treściami, zdjęciami i jedną osobą decyzyjną, w praktyce kupuje taniej.
Trzy pozycje, które robią największą różnicę
Liczba widoków, nie liczba podstron
W wycenie liczy się liczba unikalnych układów do zaprojektowania i wdrożenia, nie liczba adresów w menu. Dwadzieścia podstron usług zbudowanych na jednym szablonie to jeden widok i dwadzieścia zestawów treści. Pięć podstron, z których każda wygląda inaczej, to pięć widoków.
Dlatego pytanie „ile kosztuje strona na dziesięć podstron” nie ma dobrej odpowiedzi, dopóki nie wiadomo, ile z tych dziesięciu powtarza ten sam układ. Przy porównywaniu ofert warto poprosić o rozbicie właśnie na widoki - to najszybszy sposób sprawdzenia, czy dwie oferty mówią o tej samej pracy.
Kto pisze treści
To jest pozycja, na której najczęściej się oszczędza i najczęściej tego żałuje.
Napisanie tekstów od zera, na podstawie rozmowy z klientem i rozeznania w branży, jest osobną pracą. Wklejenie materiałów dostarczonych przez klienta wymaga jej znacznie mniej. To właśnie sposób przygotowania treści często odpowiada za dużą część rozstrzału między ofertami.
Problem polega na tym, że wariant tańszy zakłada, że treści powstaną. W praktyce projekt zatrzymuje się na etapie „czekamy na materiały od klienta”, a po dwóch miesiącach ktoś w firmie pisze je w piątkowe popołudnie, żeby wreszcie ruszyć. Efekt widać potem przez lata na każdej podstronie.
Uczciwa rada: jeśli w firmie nie ma osoby, która lubi pisać i ma na to czas w kalendarzu, treści warto kupić. Jeśli taka osoba jest, warto poprosić wykonawcę o strukturę i pytania pomocnicze, a napisać samodzielnie - to wariant najtańszy z sensownych.
Zdjęcia
Własne zdjęcia albo sesja podnoszą koszt produkcji, ale odróżniają stronę od kilkudziesięciu innych w tej samej branży, które korzystają z tego samego banku zdjęć. W usługach, gdzie klient kupuje zaufanie do konkretnych ludzi - gabinety, kancelarie, rzemiosło - to jedna z niewielu pozycji, przy której oszczędność widać gołym okiem.
Wariant pośredni: zdjęcia z telefonu w dobrym świetle, zrobione przez kogoś z firmy według listy kadrów od wykonawcy. Gorsze od sesji, wyraźnie lepsze od stocku.
Co nie powinno podnosić ceny
Kilka pozycji pojawia się w ofertach jako dodatki płatne, choć od lat są elementem rzemiosła.
Wersja na telefon. Przestała być dodatkiem około dekady temu. Z urządzeń mobilnych przychodzi dziś większość ruchu na strony firm usługowych. Osobna wycena za „responsywność” jest sygnałem, że warto sprawdzić resztę oferty.
Podstawowa optymalizacja pod wyszukiwarkę. Poprawne nagłówki, tytuły i opisy podstron, sensowne adresy, szybkie ładowanie, mapa strony. To warunek poprawnego wykonania, nie usługa. Czym innym jest pozycjonowanie na konkretne zapytania, które jest ciągłą pracą po wdrożeniu i faktycznie kosztuje osobno.
Podpięcie analityki. Bez niej po miesiącu nikt nie wie, czy strona cokolwiek przynosi. Kilkanaście minut pracy.
Certyfikat SSL. Standard, dostępny bezpłatnie u większości dostawców hostingu.
Zgodność z RODO w podstawowym zakresie. Polityka prywatności i baner zgód to element wdrożenia. Audyt prawny to co innego i wycenia go prawnik, nie wykonawca strony.
Cztery pytania przed podpisaniem umowy
Kto pisze teksty i czy są w cenie? Najczęstsze źródło nieporozumień, opóźnień i kosztów dopisanych w trakcie. Odpowiedź powinna być jednoznaczna, łącznie z liczbą podstron objętych copywritingiem.
Czy dostanę dostępy do panelu, hostingu i domeny? Jeśli odpowiedź jest wymijająca, dopytaj wprost, co się stanie ze stroną po zakończeniu współpracy. Istnieją modele, w których strona przestaje działać z chwilą wygaśnięcia abonamentu, a klient nie może jej nigdzie przenieść, bo nie ma ani plików, ani domeny na własne dane. To bywa zapisane w umowie, tylko rzadko czytane.
Czy będę mógł samodzielnie zmienić cenę albo dopisać usługę? Bez tego po roku strona rozjeżdża się z ofertą, bo każda drobna poprawka wymaga maila i czekania. Poproś o pokazanie panelu na żywo, na przykładzie prawdziwej zmiany, zanim podpiszesz.
Co dokładnie dostaję i co jest poza zakresem? Najlepiej na piśmie, przed startem. Pozycje wychodzące dopiero na fakturze są najczęstszym powodem, dla którego firmy nie wracają do wykonawcy.
Warto dodać piąte pytanie, o którym rzadko się pamięta: ile kosztuje utrzymanie po wdrożeniu. Hosting, domena, aktualizacje systemu i wtyczek, kopie zapasowe oraz drobne poprawki mogą być rozliczane jako stała opieka albo praca wykonywana wewnątrz firmy. Strona bez aktualizacji jest po dwóch latach ryzykiem, nie aktywem.
Co powinno znaleźć się w umowie
Umowa na wykonanie strony bywa jednostronicowa i to zwykle nie jest dobry znak. Pięć rzeczy warto mieć zapisanych, niezależnie od wielkości projektu.
Zakres wyrażony liczbowo. Liczba unikalnych widoków, liczba podstron objętych copywritingiem, liczba rund poprawek na etapie projektu. Bez liczb spór o to, czy coś było w zakresie, jest nierozstrzygalny.
Terminy obustronne. Nie tylko termin wykonawcy, ale też termin na dostarczenie materiałów i na akceptację etapów przez klienta. Większość opóźnień powstaje po stronie zamawiającego i umowa powinna to uwzględniać zamiast udawać, że problem nie istnieje.
Przeniesienie praw autorskich. Do projektu graficznego i do treści, na wskazanych polach eksploatacji, z chwilą zapłaty. Licencja zamiast przeniesienia praw ogranicza późniejsze wykorzystanie materiałów, na przykład w reklamie.
Wydanie dostępów i plików. Panel administracyjny, hosting, domena, pliki źródłowe grafik. Zapisane jako obowiązek wykonawcy z konkretnym terminem po zakończeniu prac.
Zasady współpracy po wdrożeniu. Okres gwarancji na usunięcie błędów, stawka godzinowa albo abonament za późniejsze zmiany, czas reakcji na awarię. To trzy liczby, które oszczędzają potem kilka nieprzyjemnych rozmów.
Kiedy nowa strona nie jest odpowiedzią
Zdarza się często i rzadko mówi o tym ktoś, kto strony sprzedaje.
Jeśli obecna strona ma sensowny układ, ładuje się szybko i da się ją edytować, a problemem jest brak zapytań, to nowa strona tego nie naprawi. Wtedy pieniądze lepiej wydać na widoczność, na uporządkowanie treści albo na wizytówkę w mapach.
Prosty test do wykonania w pięć minut:
- Wejdź na swoją stronę z telefonu, na danych komórkowych, i policz, po ilu sekundach widzisz pierwszy ekran. Powyżej trzech sekund masz problem techniczny, niekoniecznie wymagający przebudowy.
- Sprawdź, czy na każdej podstronie wiadomo, co masz zrobić dalej. Jeśli gdziekolwiek nie ma numeru telefonu ani formularza, to jest poprawka na godzinę.
- Wpisz w wyszukiwarkę nazwę swojej usługi i miasto. Jeśli Twojej firmy nie ma w pierwszej dziesiątce ani w mapach, problemem jest widoczność, nie strona.
Jeśli wszystkie trzy punkty wypadają dobrze, a zapytań nadal nie ma, przyczyna leży poza stroną - w ofercie, w cenie albo w tym, że nikt tej strony nie odwiedza.
Jak porównać dwie oferty, które różnią się pięciokrotnie
Poproś obu wykonawców o rozbicie wyceny na sześć pozycji: projekt graficzny (liczba widoków), teksty (liczba podstron), zdjęcia, wdrożenie, funkcje dodatkowe, utrzymanie po starcie. Większość ofert da się do tego sprowadzić w kilkanaście minut rozmowy telefonicznej.
Po takim rozbiciu zwykle okazuje się jedno z trzech:
- oferty dotyczą różnego zakresu i porównanie ceny końcowej nie miało sensu,
- oferty dotyczą tego samego zakresu i różnica sprowadza się do stawki,
- tańsza oferta przerzuca na klienta pracę, której ten nie wykona.
Trzeci wariant jest najkosztowniejszy, bo koszt ujawnia się dopiero po kilku miesiącach - w postaci nieskończonego projektu albo strony wypełnionej treścią napisaną w pośpiechu.
Praktyczna wskazówka na koniec negocjacji: zamiast prosić o rabat, poproś o zdjęcie z zakresu pozycji, których naprawdę nie potrzebujesz. Wycena rozbita na pozycje pozwala to zrobić bez przeliczania całości, a wykonawca nie musi obniżać stawki za pracę, którą i tak wykona.
Co się zmienia na tym rynku
Trzy zjawiska wpływają dziś na wyceny i prawdopodobnie będą wpływać mocniej.
Narzędzia generatywne obniżają koszt pierwszej wersji. Szkic układu, wstępne teksty, warianty grafik powstają szybciej niż dwa lata temu. Nie obniża to jednak kosztu całości tak, jak się spodziewano, bo praca przesunęła się na redakcję, weryfikację faktów i dopasowanie do realiów konkretnej firmy. Spodziewamy się raczej przesunięcia struktury wyceny niż spadku sumy.
Rośnie waga treści pisanej przez człowieka z nazwiskiem. Im więcej materiałów generowanych automatycznie w sieci, tym większą wartość ma tekst, za którym stoi konkretna osoba z doświadczeniem. To przesuwa copywriting z pozycji „można oszczędzić” w stronę pozycji kluczowej.
Utrzymanie staje się widoczną częścią kosztu. Wraz z wymaganiami dotyczącymi dostępności, bezpieczeństwa i aktualizacji rośnie koszt posiadania strony w drugim i trzecim roku. Wyceny, które go pomijają, będą coraz częściej mylące.
Obszarem wymagającym uwagi pozostaje dostępność cyfrowa. Wymogi rosną i obejmują coraz szerszą grupę podmiotów, a rynek małych firm usługowych w większości jeszcze się z tym nie zmierzył.
Podsumowanie
Wracając do tezy: cena strony to funkcja liczby widoków, autorstwa treści i podziału ryzyka po wdrożeniu. Wszystko inne w wycenie jest pochodną tych trzech rzeczy.
Trzy wnioski do zapamiętania. Nie porównuj cen końcowych, tylko rozbicia na pozycje - bez tego zestawiasz ze sobą różne produkty. Nie oszczędzaj na treściach, jeśli nie masz w firmie osoby, która je napisze - ta oszczędność jest pożyczką pod zastaw kolejnych dwóch lat. Zapytaj o dostępy i o koszt utrzymania, zanim podpiszesz - to dwa miejsca, w których najczęściej kryje się różnica między ofertą tanią a ofertą pozornie tanią.
I ostatnia rzecz: zanim zamówisz nową stronę, wykonaj pięciominutowy test z poprzedniej sekcji. Jeśli wypadnie dobrze, prawdopodobnie potrzebujesz widoczności, nie nowego serwisu - a to jest zupełnie inny wydatek i zupełnie inna rozmowa.
Najczęstsze pytania
Ile kosztuje najprostsza strona dla firmy jednoosobowej? Najtańszy jest zwykle wariant oparty na gotowym szablonie i treściach dostarczonych przez firmę. Projekt indywidualny, copywriting, sesja zdjęciowa i dodatkowe funkcje podnoszą koszt. Do porównania ofert potrzebny jest więc zakres, a nie jedna rynkowa kwota.
Czy WordPress jest tańszy od strony pisanej od zera? Zwykle tak w budowie i podobnie w utrzymaniu. Gotowy system oszczędza czas wdrożenia, ale wymaga regularnych aktualizacji jego samego i wtyczek. Przy bardzo prostych serwisach strona statyczna bywa tańsza w utrzymaniu.
Czy warto kupić stronę w abonamencie? Zależy od tego, co dzieje się po zakończeniu umowy. Jeśli strona zostaje u klienta razem z domeną i plikami, abonament bywa wygodny. Jeśli po rezygnacji przestaje działać, to nie jest zakup strony, tylko jej wynajem - i tak trzeba go liczyć.
Kto powinien być właścicielem domeny? Firma zamawiająca, na swoje dane rejestrowe. To jest punkt bez negocjacji. Domena zarejestrowana na wykonawcę jest najczęstszą przyczyną kosztownych konfliktów przy zmianie dostawcy.
Ile trwa budowa strony dla małej firmy? Przy sprawnym obiegu materiałów od trzech do ośmiu tygodni dla projektu indywidualnego. Najczęstszym powodem opóźnień nie jest praca wykonawcy, tylko oczekiwanie na treści i decyzje po stronie klienta.
Czy da się wycenić stronę bez rozmowy? Da się opisać warianty i główne składniki kosztu. Konkretnej kwoty nie da się podać bez odpowiedzi na pytania o liczbę widoków, autorstwo treści i funkcje. Wykonawca, który podaje dokładną cenę bez tych informacji, wycenia szablon albo dopisze różnicę w trakcie.


